|
|
2009.12.08 15:58
|
Czas mija tak szybko, że nim się spostrzegłam jest już grudzień! Ostatnia notka była w kwietniu... Niesamowite jak ten czas leci. Ile się zmienilo. Całe moję życie o 180 stopni... Zdałam maturę, studiuję prawo i choć nie wiem czy jestem szczęśliwa to nie planuję nic zmieniać. Jest przy mnie bardzo ważna dla mnie osoba i to chyba dzięki niej udało mi się przetrwać pierwsze miesiące w nowym mieście, z dala od znajomych rodziny.
Nastrajam się już świątecznie chociaż zostały jeszcze ponad 2 tygodnie... Nie obiecuję, ale czuję iż zbliża sie kolejny wielki powrót do bloga. Mimo iż po głowie chodzą mi myśli aby założyć coś innego to jak juz pisałam wielokrotnie tu mi dobrze... tu mi ciepło, tu się będę rozmnażać....;)
|
|
Wasze myśli:
3
|
|
2009.04.23 19:23
"Tak właśnie mija czas..."
|
Ostatnie dni w moim reżymowym lo! Niewiarygodnie jak ten czas szybko mija. Robimy pamiątkowe zdjęcia, po raz setny opowiadamy nauczycielom gdzie mamy zamiar studiować. Na przerwie biegniemy na piwo, wracamy w połowie lekcji bo dziennika już nie ma i tak więc nic nie zmieni naszych starannie wypracowanych ocen. Dziwnie się wszystko układa. Dziwne jest to, że nie pamiętam zupełnie pierwszej klasy. Być może dlatego, że byłam tu wtedy tylko ciałem, a duchem gdzieś indziej z kimś innym.... Nie wierzę, że już jutro koniec. O 19 wyjdziemy ze szkoły trzymając śwadectwa w rękach. A potem impreza do białego rana mam nadzieję. Szkoda, że nie będzie całej klasy. Ale u nas zawsze był podział, nigdy nie umieliśmy się zgrać. Trudno. Co jeszcze mnie zaskoczyło to fakt, że kończąc tę szkołę mam świadomość jak bardzo zżyłam się z niektórymi osobami. Już snujemy jakieś plany: ja u Ciebie Ty u mnie, czerwiec to Mazury.... Łezka się w oku kręci gdy przeglądam stare zdjęcia. Ale dosyć biadolenia matura za 10 dni!!!!!
|
|
Wasze myśli:
10
|
|
2009.04.17 20:07
"Nie od początku i nie zawsze do końca..."
|
W ciągu tych kilku dni po rozstaniu z P dowiedzialam się od niego, że jestem beznadziejna, nieczuła, że wcale go nie rozumiałam i że bardzo go zraniłam. A poza tym jestem głupia bo wierze w miłość i czekam na księcia, a przecież i tak nic już mnie dobrego pod tym względem nie spotka bo prawdziwa miłość nie istnieje. Dlatego powinnam wrócić do niego, wkońcu nie było nam tak źle. Owszem nie było, ale to też nie było TO. Mam być z kimś tylko dlatego by nie być samotna? Przecież to chore. Poza tym mimo wszystko wierzę w miłość i wierzę, że prędzej czy później będę szczęśliwa.
Depresja przedmaturalna. Czuje, że nie zdam... Nie dostane się na studia i wogóle do dupy. Nie wyrobię się po prostu. Nawet gdyby dali mi jeszcze dwa miesiące na przygotowanie to bym się chyba nie wyrobiła. Tylko usiąść i płakać...
|
|
Wasze myśli:
4
|
|
2009.04.13 23:17
|
Tyle razy stałam na tym skrzyżowaniu osiedlowych dróg. Tyle się w tym miejscu wydarzyło. To było nasze miejsce pożegnań... Długich rozmów i czułych gestów. Czasami mam wrażenie, że całe życie stoje na takim właśnie skrzyżowaniu i boję się iść w którąkolwiek stronę... Boję się i czekam aż ktoś pociągnie mnie za sobą.
Miło było się przytulić po tak długim czasie... Wogóle miło było K.
|
|
Wasze myśli:
3
|
|
2009.04.09 19:43
"Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść..."
|
Zbliżają się swięta. Wreszcie mam czas żeby zajrzeć do książek i powtarzać materiał. Tak więc dziś intensywna powtórka wosu. 5 godzin i powtorzyłam dział "Pańswo" i jestem z siebie dumna bardzo. Jutro od rana znów to samo.
Związek z P. zakończony, pokojowo, w przyjaźni. Może tym razem uda się w tej przyjaźni pozostać. Sam P. stwierdził, że to chyba dalej nie ma sensu. Lepiej rozstać się teraz żeby mieć dobre wspomnienia. A ten związek nie miał przyszłości i oboje jesteśmy przekonani, że ta decyzja była słuszna. Znów jestem wolną kobietą-dziwnie to brzmi. Ale przynajmniej mogę cala oddać się nauce:) Oh jak miło... oh oh ;)
|
|
Wasze myśli:
2
|